Menu

This Land

Brytyjskie krajobrazy i nie tylko...

Back to the start...

dita79

Dita wrocila na stare smieci. Gwoli scislosci, na poludniu Anglii spedzilam znacznie wiecej czasu niz na na polnocy, bo niemal 7.5 roku versus ok 5 lat w North West. Wrocilam do miasta, w ktorym mieszkalam podczas kryzysu finansowego 2008 - 2011. Generalnie byla to w tym czasie zla decyzja, gdyz moglam sobie dalej spokojnie pracowac w hotelu, zostac jakims tam duty managerem, miec zakwaterowanie i jedzenie za darmo i na luzie odkladac pieniadze. Zamienilam to wszystko na atrakcyjne turystycznie miasto, gdzie jednak szczytem kariery byla praca w call centre za £15 k rocznie, ewentualnie harowanie za minimalna w knajpach, albo kontrakt zero hours w Primarku, ktory, jak pamietam, pekal w szwach od swiezo upieczonych absolwentow miejscowego uniwersytetu, ktorzy nie mieli sie gdzie podziac. Minelo 10 lat i uniwersytet zyskal wyraznie na popularnosci, o czym swiadczy wielka liczba studentow tu mieszkajacych. Sa oni zarazem blogoslawienstwem, jak i przeklenstwem. Dzieki nim miasto jest ozywione, kafejek i restauracji jest tu lekko kilkaset, od tanich falafeli i pizzy (takiej, jaka jadlam w Neapolu, wyrabianej przez Wlocha rodem z Ischii), po bardziej eleganckie przybytki. Oferta kulturalna jest szersza, mamy kinoteatr, klub muzyczny, slowem nie mozna sie nudzic. Z drugiej strony studenci sa zwyczajnie uciazliwi, glosni i robia syf. Wyszlam w sobote wieczor na miasto polazic i wrocilam zmeczona, wszedzie wrzeszczace watahy. Swoja droga po tylu latach w miescinie liczacej 10 tys dusz najnormalniej odwyklam od tlumow i halasu. Oczywiscie fajnie jest miec wszystko pod nosem: piec wielkich supermarketow i swietna high street. Ludzie na ulicy sprawiaja wrazenie zamoznych i byc moze prawda jest, ze Cheshire ma najszybciej rozwijajaca sie gospodarke w calym UK. Mysle, ze jest to dobre miejsce na osob prowadzacych wlasne biznesy, start ups, prawnikow, projektantow, artystow oraz footballers wives ;) itd. Nie wiem natomiast, jak sie sprawy maja wsrod zarabiajacych srednia krajowa zwyklych zjadaczy chleba.

 

 

Zeszly weekend poswiecilam na rekonesans okolicy, zaopatrzylam sie w mapke, posprawdzalam gdzie co jest i zjadlam na miescie kilka smacznych posilkow, ze wspomniana pizza na czele. W sobote natomiast, o ile nie umozliwi mi tego strajk pociagow, wybieram sie do Kendal i Windermere, czyli na jeszcze starsze smieci. Jestem szczegolnie ciekawa, jak zmienilo sie Kendal, ktore regularnie wygrywa rozmaite plebiscyty na najlepsze miejsce do zycia w UK, pomimo upiornego jednokierunkowego systemu jazdy i powtarzajacych sie co kilka lat powodzi. Wybieram sie tam w koncu marca na koncert Moya Brennan z Clannad i jestem z tego powodu wielce ukontentowana. Koncert ma miejsce w The Brewery Arts Centre, regularnie odwiedzanego przez artystow z szeroko pojetej sceny folkowej, jak Blazin' Fiddles czy grajaca na Northumbrian pipes Kathryn Tickell. Fajnych knajpek tez nie brakuje, ze tego co widzialam na Trip Advisorze, a z pobliskiej stacji Oxenholme mozna sie dostac bezposrednio do Manchesteru, Londynu, a w przeciwnych kierunku - do Edynburga i Glasgow. Nie bylam jeszcze w Liverpool, jakos nie mam ochoty na wielkie aglomeracje, aczkolwiek bede tam w lipcu, aby zobaczyc wywodzaca sie z tegoz wlasnie miasta alternatywna formacje Anathema.

 

Jedno, do czego sie nie moge przyzwyczaic, to pogoda, bardziej przypominajaca irlandzka. Jestem tu od tygodnia i codziennie jest inaczej, od mrozu i skutych lodem chodnikow, deszczu ze sniegiem, gradu, az po temperatury 10+ i urywajacy glowe wicher.

 

W pracy lekkie oszolomienie, z jednej strony robia dokladnie to, co ja robilam w swojej poprzedniej, z drugiej strony robia to inaczej, do tego w programie, jakiego wczesniej niz uzywalam. Nie jest latwo, ale sie nie daje ;)

 

 

IMG_0486

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [ewazdublina] *.sheldonpark.ie

    W nowej pracy zawsze na poczatku jest dziwnie, po tygodniu sie czlowiek ogarnia a po miesiacu czuje sie jakby nigdzie indziej wczesniej nie pracowal ;)

  • dita79

    U mnie wlasnie mija tydzien faktycznej pracy, bo pierwsze dni to bylo wprowadzenie i czekanie na nowy komputer, dzis nareszcie poczulam, ze sie ogarnelam o tyle o ile :)

© This Land
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci